Widze w słowniku geograficznym Królestwa Polskiego

0294

0295

http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/Tom_XIII/294

Reklamy

Filip Walczyna – "Widze"

O Widzach pierwsza wzmianka pojawia się w XV w., kiedy wielki książę
litewski Zygmunt Kiejstutowicz nadał ziemie między Dryświatą a Dzisną
swoim trzem braciom.Miasto założyli potomkowie jednego z nich, Narusza.
W 1481 r. stanął tutaj pierwszy kościół, a od roku 1492 swój dwór i
latyfundium mieli tu biskupi wileńscy. W XVI w.część miasta wykupił
wojewoda wileński Olbracht Gasztołd. W XVII w. wśród właścicieli pojawiła
się możnowładcza rodzina Paców, która z kolei sprzedała część swoich
udziałów w mieście kanonikom regularnym. Domy w Widzach posiadali także Naruszewicze, czyli potomkowie założycieli miasta. Struktura własności w
mieście była więc dość skomplikowana.
Więcej …

Jezioro Widzkie

Jezioro W i d z к i e
Położone na północ od Widz zwraca uwagę swym oryginalnym podkowiastym kształtem. Sondowania wykazały, że składa się ono z 2 wydłużonych, równoległych zagłębień o kierunku ogólnym NW—SE, połączonych w części południowej, a rozdzielonych półwyspem, na którym występują wyraźne formy drumlinowe o tym samym kierunku. Podobne wzgórza drumlinowe występują na wschód, zachód i północny-zachód od jeziora tak, że związek między powstaniem tych form i wytworzeniem się misy jeziornej jest niewątpliwy.
Najgłębszy punkt znajduje się w południowo-zachodniej części jeziora (13,7 m), zagłębienie północno-wschodnie obniża się do 6,2 m.
Dane morfometryczne jeziora:
Wysokość n.p.m.    –     142 m
Powierzchnia           –       91,7 ha
Długość                  –   3860 m
Szerokość              –     840 m
Dłg. linii brzegowej  – 10200 m
Głębokość średnia   –         3,4 m
Pojemność w tys.     –   3143 m sześc.
Ilość wysp               –         1

Kogo spotkał Melchior Wańkowicz w Widzach

Melchior Wańkowicz był przejazdem w międzywojennych Widzach. Owocem były reportaże „Pod Wieżą Babel” i  „U pana Pisaniego”. Spotkał się lub gościł u następujących osób:
I. Widze
1. dr Pelikan* – lekarz medycyny, prawnuk Wacława (Wiaczesława) Pelikana opisanego w „Dziadach”, eks prawosławny, protestant, ożeniony z Niemką,
2. dr Teodor (?) Kowalski ur. 1893 r. – prawnik, lekarz weterynarii, Ukrainiec, prezes Kasy Stefczyka, ojciec jego był dyrektorem banku w Tarnopolu,
3. ks. Dominik Amankowicz – proboszcz, katolik, narodowości litewskiej, prezes Straży Pożarnej,
4. Edward Karłowicz – wójt gminy Widze,
5. Madame Tempelin – Żydówka, właścicielka hotelu.
6. Hirsz Belman – młody Żyd.
II. Puszki
1. Michał Pisani – ziemianin,
2. Teodor Bujnicki – poeta, sekretarz Instytutu Badań Europy Wschodniej w Wilnie.
III. Inne
1. Grzegorz Wyrzykowski – ziemianin, właściciel gospodarstwa o pw. 56 ha, absolwent Szkoły Rolniczej w Opsie.

* Melchior Wańkowicz w reportażu „Pod Wieżą Babel” napisał, że spotkał się z doktorem Pelikanem (nie podaje imienia) – prawnukiem Wacława Pelikana.
Andrzej Sznajder natomiast w artykule „Widze: wielkie dzieje z wątkiem rodzinnym” podaje, że Melchior Wańkowicz spotkał się z Karolem Pelikanem (wnukiem Wacława Pelikana).
Z Ksiąg Adresowych Polski (1925-1930) wynika, że w latach 1929-1930 lekarzem w Widzach był dr W. Pelikan a w sąsiedniej Opsie (w latach 1925-1929) dr (chir.) Wacław Pelikan z Rozalinowa gm. Opsa.

Andrzej Sznajder – "Widze: wielkie dzieje z wątkiem rodzinnym" (s. 28-31)

Naprawdę niewiele było w dawnej Rzeczypospolitej takich miasteczek jak Widze. Na pierwszy rzut oka niby zapomniana przez Boga i ludzi licha mieścina, ledwie widoczna na mapie, schowana pośród malowniczych krajobrazów. Z drugiej jednak strony miasteczko niezwykłych osobowości, tygiel ludów i narodów, pełen niesamowitych zdarzeń, których dalekie echo powraca jeszcze dziś na jego cichych uliczkach, jak odbicie słońca w spokojnych taflach wód pobliskich jezior.
Czytaj więcej …

Artykuły Teresy Puńko ur. w Widzach o tęsknocie za rodzinnym domem

Na stronach 44 i 51 numeru 2(34)2012 kwartalnika „Echa Polesia” Pani Teresa Puńko ur. w Widzach zamieściła dwa artykuły o tęsknocie Polaków za rodzinnym domem, miejscem urodzenia, Brasławszczyzną. Do opowieści wplecione zostały piękne wiersze Polaków, którzy tęsknią za krajem przodków, Kresami. Polecam czytelnikom ten piękny, sentymentalny tekst przyozdobiony poezją. 
eo

„Dziś we śnie mnie nawiedził anioł
polskiej doli”

W №1 kwartalnika „ECHA POLESIA” za 2012 r. został
podjęty temat tego, co łączy i co dzieli nas
Polaków z różnych powodów rozrzuconych po całym świecie.
Czytałam i myślałam o tym, że nie możemy zatrzymywać
czasu, że XXI wiek jest bardzo dynamiczny i ludzie
często zmieniają miejsca zamieszkania, państwa, kontynenty.
Powinniśmy pamiętać o tradycjach i zwyczajach
naszych przodków i pielęgnować autentyczne zabytki, ale
i rozumieć, że zmieniający się czas zmienia i nas ludzi i że
to może jest bardzo dobrze, gdy odczuwasz siebie „obywatelem
świata” i wszędzie możesz być jak w domu.
Bardzo ważna jest pamięć o własnych progach, ale
ważniejsza wydaje mi się jest miłość i tęsknota za rodzinnym
domem i odczucie łączności z całym narodem polskim
niezależnie od tego z jakiego powodu jesteś poza krajem.
Jakiś czas temu sąsiad mego stryjecznego brata mieszkającego
w Polsce powiedział mi, że mama moja z tego
powodu, że nie wyjechała do Polski, nie jest patriotką.
Nie rozumiał, że właśnie ona była patriotką swojej ziemi
i dlatego jej nie opuściła. By opiekować się rodzinnymi
grobami, by być tam, gdzie kochali, cierpieli i umierali nasi
przodkowie, być u siebie.
Pamiętam Panią Wiśniewską, która mieszkała w Widzach
na Brasławszczyźnie, miała już długie życie za sobą,
a zegar w jej domu zawsze pokazywał czas polski – w jej
domu czas jak by się zatrzymał. Polska odeszła, nas opuściła…
Ale Pani Wiśniewska nie mogła to przyjąć, w duchu
i w sercu pozostawała tam, w swojej przeszłości, w czasach
swojego dzieciństwa i młodości, w tym, co kochała,
co było jej bliskie. Byłam dzieckiem, przypuszczałam, że
był zawsze zepsuty i powiedziałam o tym swojej mamie.
„Zegar po prostu pokazuje polski czas,” – była mamy odpowiedź.
To był początek lat 70-ch, a więc więcej niżeli 30
lat zegar liczył nie tylko czas, on był świadkiem tego, że
w jej domu jest nadal Polska.
I jeszcze mogę wymienić jeden rodzaj tęsknoty, to tęsknota
tych Polaków, którzy urodzeni są w Polsce, a tęsknią
za Kresami.
Czytałam nie tak dawno wspomnienia Pani Heleny Gulbickiej
po jej wyjeździe na Brasławszczyznę, na ojcowiznę
jej rodziców. Wspominała jak namawiano ją na tę podróż,
jak opowiadano o piękności jezior nie gorszych od Mazurskich.
O tym jak przyjechała tam i jak po woli ziemia Brasławska
zajmowała miejsce w jej sercu. Mały cytat z jej
wspomnień:
«Idziemy drogą wśród wysokich starych drzew, po lewej
stronie domy, ogródki, po prawej łączka, drzewa, za
łączką jezioro Pelika. Cudowny klimat. Ciepło, cicho, a powietrze
tak pachnie – unosi się lekki aromatyczny dymek –
jest sobota wieczór – ludzie szykują łaźnie do kąpieli. Czuję,
że mogłabym tu pozostać na zawsze. Nie chcę wracać
do Polski. Tu jest mój ziemski raj.»
I ja rozumiem, że odczuwała siebie Pani Helena wspaniale
w tej stronie, skąd pochodzi jej matka wśród miłych
i życzliwych ludzi, gdzie wciąż, kiedy witają się sąsiedzi,
używają słów Pan i Pani lub „Niech będzie pochwalony”,
opiekują się grobami tych, co są daleko. Dzielą się z sąsiadami
świeżo upieczonym kołaczem i „świeżonką”, pomagają
sobie nawzajem.
Jeszcze chciałabym podzielić się z Państwem moim ulubionym
wierszem napisanym przez kobietę, która urodziła
się w Polsce, ale często przyjeżdża na Kresy do miejscowości,
z której pochodzi jej matka:

Śniły mi się zaścianki

Brzozy bielsze niż zwykle nad zaspami pól,
Wykrzyknik wroni na mroźnym bezruchu
Stękanie starych drzew nastroszonych szronem –
Wszystko jest ciszą…

Tak mi się śniłaś ziemio zostawiona,
W wielkim błękicie i bieli po kres,
Do takiej ciebie wyciągam ramiona
I myśli drżące od łez.

Te dymy, co się nie snują już dawno,
Krzyże przy drogach, których przecież nie ma,
Zakracze czasem dwustuletni gawron
I lekko zadrży coś na skraju cienia

Ta grudka ziemi – ona wciąż pamięta
Ślady stóp, które nie przestały tęsknić.
– Ona na zawsze pozostanie święta
Jest żywą tkanką, co pod śniegiem tętni..

A zresztą, nie tak już ważne jest co nas dzieli, najważniejsze
jest to, co nas łączy. I myślę, że z tego powodu zbierają się
Kresowiacy i z różnych stron świata, żeby odczuć więź między
sobą, rozdzielić miłość do ziemi przekazać ją podrastającej
młodzieży. Z tego też powodu nie tak dawno zbierali się moi
ulubieni Brasławianie: łączy nas wszystkich miłość do naszych
małych ojczyzn, miłość do Polski, tęsknota za Ojczyzną.
A tam, gdzie my jesteśmy, chociaż jeden z nas, tam
i jest Polska. Najpiękniej o tym powiedział Jan Lechoń,
(zm. 1956 w Nowym Jorku) w „Rozmowie z Aniołem”:

Dziś we śnie mnie nawiedził anioł polskiej doli
I płakał szumiąc w mroku skrzydłami srebrnymi,
Jak gdyby chciał powiedzieć: „Umierasz powoli,
Samotny, tak daleko od rodzinnej ziemi”.
Daleko? Co ty mówisz? Mnie wszystkie zapachy,
Ogrodów i pól naszych co dzień niosą wiatry,
We mnie jest wszystko: mazowieckie piachy,
I jeziora litewskie i Wisła i Tatry.

Teresa Puńko
Brześć

DOM

mała stacja przed Wielką Podróżą
Dom – to takie własne miejsce
wszystko jedno
czy to jest pałac
czy chata
– to takie własne miejsce
osłonięte od Wiatrów Świata
x
Do którego słońce
Zagląda własne
W którym czuwa Anioł
Stróż gdy zasnę
w którym kwitną Róże
Świętej Tereski
Dokąd wracają
Ci którzy odeszli
x
To takie miejsce
Gdzie się modli żaba
I łąka na którą
czasem
manna spada
x
I okna
w które
księżyc
wieczorem
zagląda
i gwiazdy
które spadają i
wróżą
To taka mała Stacja
Przed Wielką Podróżą

Wanda Antonina Klott de Heydenfeldt
(1926–2006)

* * *
Autorka wiersza Dom Wanda Klott de Heidenfeldt pochodzi
z zasłużonej dla Polski rodziny.
Imiona jej przodków są pięknie wpisane w historię
Powstania Listopadowego. W 1831 roku w Mińszczyźnie
w powstaniu dźiśnieńskim wzięło udział 9-ciu braci
Klottów: Benedykt, Henryk, Ignacy, Jan, Leopold, Michał,
Mikołaj, Rudolf i Stanisław, a pięciu z nich zginęło
w walce o niepodległość Polski. Po klęsce powstania
większość majątków Rosjanie skonfiskowali tej licznej
familii, poświęcającej się całkowicie dobru Ojczyzny, pozostawiono
im tylko majątek Nawłok. W Nawłoku urodził
się Marian Klott de Heidenfeldt (1892-1967), który był
za działalność niepodległościową więzion
y przez Niemców
w 1917 r., a później uczestniczył we wrześniu 1939 r.
w obronie Warszawy oraz w konspiracji. Po upadku Powstania
Warszawskiego był uwięziony przez hitlerowców
w obozie, a następnie dwukrotnie (w latach 1950 i 1951)
więziony przez Urząd Bezpieczeństwa. W 1920 roku Naczelnik
Państwa Józef Piłsudski mianował go na stanowisko
Głównego Inspektora Pracy. Podczas długoletniej
działalności Państwowej Inspekcji Pracy nie znaleziono
postaci, która odcisnęłaby tak znaczące piętno na działalności
inspektorów pracy w okresie II Rzeczypospolitej, ale
także w czasach nam współczesnych. Marian Klott odznaczony
jest Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Oficerskim
Orderu Polonia Restituta, po wojnie Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Zasługi.
Wanda Kłott urodziła się również w majątku Nawłok
w 1926 roku. Początek wojny przerwał jej zajęcia w Gimnazjum
im. Elizy Orzeszkowej w Wilnie. Ojciec i matka byli
wywiezieni do łagrów. Matka stamtąd już nigdy nie wróciła.
Umarła w tundrze. Wanda została żołnierzem Armii
Krajowej. Służyła w biurze Informacji i Propagandy – BJP
Nowogródek. W 1944 roku zostaje aresztowana i więziona
w Wilnie przez NKWD. Po repatriacji pracowała w Polsce
w Związku Sybiraków, Związku Łagierników. Zmarła
w 2006 roku.
Najpiękniejsze słowa o Domu może wypowiedzieć tylko
ten, kto o niego walczył, kto go stracił i kto go znów
odbudowywał. Słowami Wandy Klott przemawiają do nas
wszyscy Klottowie, którzy budowali swój Dom i swoją Ojczyznę
– wolną Polskę.

Teresa Puńko
Brześć

 

Nawłok – gm. Przebrodzie, pow. brasławski, woj. wileńskie

Antoni Aleksandrowicz – Ostrowiszki gm. Widze

Projekt: Polacy na Wschodzie (PnW)
Nagranie o sygnaturze AHM_PnW_0899

Opis nagrania|Streszczenie|Posłuchaj|
Projekt: Polacy na Wschodzie (PnW)
Wywiad przeprowadził/a: Jakub Gałęziowski
Sygnatura nagrania: AHM_PnW_0899
Miejsce nagrania: Dyneburg (Daugavpils)
Data nagrania: 19.06.2008
Czas nagrania: 01:02
Język nagrania:
Opis nagrania: Relacja – życie codzienne w Ostrowiszkach k. Widz na Brasławszczyźnie (lata 20. i 30.), II wojna światowa na Brasławszczyźnie, działalność w konspiracji – służba w AK (1942-1944), ukrywanie się w lasach (do 1951), aresztowanie i zesłanie na Syberię w okolice Irkucka (1951-1957), życie codzienne i praca w Dyneburgu na Łotwie (od 1959).

Okres przedwojenny (wieś Ostrowiszki – opis, rodzina, szkoła, życie codzienne we wsi, kościół – nabożeństwa w j. polskim i litewskim na zmianę, targ w Widzach, Żydzi i Tatarzy w Widzach) 001 od początku.

Okres II wojny światowej (życie codzienne na wsi, zaangażowanie się w działalność lokalnego oddziału AK, akcje sabotażowe przeciw Niemcom, stosunki pomiędzy partyzantami a miejscową ludnością) 001 18 min.

Wejście Sowietów i okres powojenny (odmowa poddania się weryfikacji – ukrywanie w lesie, życie w lesie w 2 połowie lat 40.) 002 od początku.

Aresztowanie i wywózka na Syberię (aresztowanie, pobyt w więzieniach – przesłuchania, tortury, droga na Sybir, życie i praca w łagrze, głód, sposoby na przetrwanie w obozie) 002 5.45 min.

Po powrocie z Syberii (życie i praca w kołchozie w rodzinnej wsi, decyzja o przeprowadzce do Dyneburga, życie i praca w Dyneburgu) 002 18.50 min.



  • Fragment #1
  • Fragment #2
  • Fragment #3
  •  
  • Fragment #4
  • Fragment #5

http://www.audiohistoria.dsh.waw.pl/audiohistoria/web/swiadkowie/nagrania/id/1071/from/ahm/idwyk/32/page/5