Michał Romanow (1798–1849) – w Widzach

Michał Pawłowicz Romanow (ur. 8 lutego 1798 w Petersburgu, zm. 9 września 1849 w Warszawie) – wielki książę Rosji. Był czwartym synem a dziesiątym dzieckiem cara Pawła I oraz jego żony Zofii Doroty Wirtemberskiej. Rezydował w zbudowanym w latach 1819-1825 według projektu Carla Rossiego Pałacu Michajłowskim, który obecnie jest siedzibą Muzeum Rosyjskiego.
W 1823 r. przemieszkiwał przez jakiś czas w Widzach. Niejednokrotnie nawiedzał wówczas Wawrzeckich w Widzach Łowczyńskich. 19 lutego 1824 poślubił księżniczkę Charlottę Wirtemberską, która przeszła na wiarę prawosławną i przyjęła imię Elena Pawłowna. Para miała pięć córek:

Odznaczenia

Reklamy

Wójtowie gminy widzkiej w okresie międzywojennym

1. Alfons Sokołowski s. Janiny i Kazimierza, I wójt gm. Widze, 1920 r.

2. Edward Karłowicz – wójt gminy Widze, po wojnie w Kętrzynie

3. Milewicz jako wójt (latem 1942 r.) zaświadczył, że Edmund Lisowski z kolonii Sekły w gminie Widze ma 60 ha gospodarstwo i jest potrzebny do produkcji potrzebnych płodów rolnych. W ten sposób został zwolniony prze Niemców po zatrzymaniu w synagodze w Widzach.

 

4. Edward Karłowicz – wójt gminy Widze, 1947 r. Kętrzyn

Śmierć Mickiewicza

Adam Mickiewicz  herbu Poraj (ur. 24 grudnia 1798 w Zaosiu lub Nowogródku. Na początku lat 20. XIX wieku (lub w 1829 r.) do Widz i Widz Łowczyńskich, w odwiedziny do swego wujka lub dziadka Majewskiego, (matka poety Barbara pochodziła z rodziny Majewskich) przyjeżdżał Adam Mickiewicz.
We wrześniu 1855 roku, podczas wojny krymskiej, po śmierci żony i zostawieniu nieletnich dzieci wyjechał do Konstantynopola (obecnie Stambuł), aby tworzyć oddziały polskie (Legion Polski), a także złożony z Żydów, pod nazwą Legion Żydowski, do walki z carską Rosją. Zamieszkiwał w domu wdowy po kapitanie wojsk tureckich, gdzie zmarł. Nagły zgon nastąpił podczas epidemii cholery (prawdopodobnie na tę chorobę, choć pojawiły się też sugestie, że mógł zostać otruty arszenikiem lub doznać udaru mózgu). Pochowany w tymczasowym grobie w Stambule. W domu, w którym mieszkał i zmarł, przy Tatlı Badem Sokak nr 23, znajduje się obecnie muzeum poety założone w 100. rocznicę jego śmierci. Prostopadle do tej uliczki biegnie uliczka imienia Adama Mickiewicza.
Następnie ciało Mickiewicza zostało przewiezione do Paryża i w 1855 pochowane na cmentarzu Les Champeaux w Montmorency, a w roku 1890 przeniesione na Wawel, co dało sposobność do manifestacji patriotycznej.

Jan Lechoń napisał poniższy wiersz zatytułowany Śmierć Mickiewicza:

Śmierć Mickiewicza
Gdy przyszli, by jak co dzień odebrać rozkazy.
Zaszli drogę im ludzie co umarłych strzegą,
I rzekli: <Nie możemy wpuścić was do niego,
Bo ten człowiek umiera od strasznej zarazy>.

Więc wtedy oni płakać zaczęli jak dzieci
I szeptali z przestrachem: < Przed nami noc ciemna!
Ten księżyc, który teraz nad Stambułem świeci,
Patrzcie, jaki jest inny niż ten nasz znad Niemna.>

A on w tej samej chwili myślał: <Jak to blisko!
Słyszę pieśń, co śpiewano nad moją kołyską,
Widzę zioła i kwiaty nad Świtezi tonią,
I jeszcze tylko chwila a dotknę je dłonią.>

Wspomnienia z pobytu w Widzach podczas wizyty na Brasławszczyźnie w dniach 7-12.08.2014 r.

Tegoroczny wyjazd na Brasławszczyznę miał miejsce w dniach 7-12 sierpnia. Cały ogromny trud zorganizowania wycieczki wzięła na siebie pani Czesia Rogińska (załatwiania zaproszeń z Białorusi, załatwiania wizy zbiorowej, wynajęcia autokaru i wielu innych czynności, jak chociażby udzielanie  telefonicznych wyjaśnień zapisującym się na wycieczkę, organizowania noclegów, użerania się z pracownikami białostockiego konsulatu, gdzie za każdym razem żądano coraz to innych papierów w zależności od widzimisię urzędnika, itd.

Wczesnym rankiem przed kętrzyńskim ratuszem wsiadamy do autokaru. Widzę sporo znajomych twarzy. Serdeczne powitania, uściski – czuję się jak na rodzinnym spotkaniu. Autokar ma parę wolnych miejsc, siadam  w „przedostatniej ławce”, sama. Przed sobą mam dwóch Olków, za sobą pana Ryszarda i Andrzeja. Od czasu do czasu przychodzi do nas mąż pani Czesi, włącza się do męskiej dyskusji na temat polowań, broni myśliwskiej, itd. Widzę, że panowie z okolic Kętrzyna znają się bardzo dobrze. Po jakimś czasie, po przerwie na śniadanie, panowie zaczęli dyskretnie delektować się  różnego rodzaju mocniejszymi napojami, do czego mnie też usilnie namawiali. Zapewniłam, że poczęstuję się, ale w drodze powrotnej. Podczas rozmów droga mijała nam bardzo szybko.

O godz. 11:00 (w niedzielę 10 sierpnia 2014 r.) mamy wyjazd do Widz. Jadą nie tylko nasi wycieczkowicze ale również zaproszeni miejscowi Polacy. W autokarze wyciągam zeszyt i robię zapiski.

W Widzach przyjeżdżamy najpierw na miejsce, gdzie jest nagrobek Wawrzeckiego. Nikt na nas nie czeka. Zwykle miejscowi Polacy przychodzili tu licznie, również i dzieci. Część najstarszych na pewno już nie żyje. A inni może nie zostali odpowiednio wcześnie powiadomieni?  Więc w swoim gronie zapalamy znicze, pani Czesia kładzie kwiaty białe i czerwone. Kwiaty mamy sztuczne – żywych nie sposób dowieźć, a nie ma tu kwiaciarni, gdzie można by je było kupić. Jedynie z supermarketach są jakieś żywe kwiaty po astronomicznych cenach.

Jest sporo czasu, do rozpoczęcia mszy św., więc razem z panami Olkami i Olą idziemy na chór, chcemy się dostać na wieżę kościoła widzkiego. Niestety, nad schodami klapa zamknięta na kłódkę… Ale oto przychodzi na chór jakiś starszy pan i dzwoni na mszę. Używa do tego dwóch sznurów. Ola, zadowolona z pozwolenia, też dzwoni. Na koniec lina prawie unosi ją do góryJ . Olek starszy (czyli młodszy) pyta tego pana „dzwonnika” czy można by było wejść na wieżę. Mamy zaczekać, więc czekamy. Za moment przychodzą dwaj chłopcy z kluczem i otwierają klapę, pomagają nam wejść. Schody bardziej przypominają drabinę niż normalne schody, niemniej są szersze i wygodniejsze niż drabina. Są dość strome. Wchodząc po tak stromych schodach, wbijam obcas swoich szpilek w dół szerokiej spódnicy i nie mogę wyciągnąć nogiJ. Wsadzam więc dół spódnicy za pasek i taka „podkasana” wchodzę na sam szczyt. Słońce zalewa Widze, w dole domki, uliczki, pola. Pan Olek starszy (czyli młodszy) doskonale orientuje się w przestrzeni, gdzie w którą stronę jaka miejscowość się znajduje. Podziwiam go za to. Ale mężczyźni ponoć „tak mają”. Pan Olek starszy (czyli młodszy) dziękuje chłopakom za ich pomoc dla nas i daje im po 5 dolarów zaznaczając, żeby nie mówić o tym księdzu, a ksiądz też dostanieJ . I ja dołączam się do prezentu w ramach wdzięczności. Schodzę jako ostatnia, jeden z chłopców niesie moją ciężką torebkę a ja tyłem, kurczowo trzymając się schodów staram się zejść na dół. Chyba jestem bardziej zmęczona schodzeniem niż wchodzeniem. Gdy widzę jak potem chłopcy w podskokach zbiegają po tych schodach, czuję różnicę wiekuJ. To, co dla nas jest niezłą przeprawą, im idzie jak po maśle, bez żadnego wysiłku. Jest jeszcze parę minut do rozpoczęcia mszy św., więc z Olą chodzimy po rozległym cmentarzu przykościelnym i się przyglądamy „Arce Noego”. Jakaś wigilijna szopka, a zwierząt tam mnóstwo (oczywiście sztucznych). Ola bierze żmiję i udaje się jej przestraszyć swojego tatę tą żmijąJ.  Na drzewach sztuczne ptaki, wspaniale udające żywe. Jest i łódź. Rozpoczyna się msza. Pan Paweł szuka mnie na zewnątrz, bo mam udokumentować fotograficznie udział naszej grupy w Eucharystii. W pierwszych ławkach dużo naszych wycieczkowiczów. Niektórzy są nieco dalej, rozproszeni wśród miejscowych. Starsze panie w chusteczkach, młodzież ubrana tak jak i u nas. Do mszy św. służą, obok chłopców, również dziewczynki. Środek kościoła ogrodzony, chyba świeży beton jest wylany. Za parę miesięcy będzie uroczystość stulecia kościoła, więc trwają tu prace remontowe. Ksiądz Piechota odprawia mszę św.- całą po polsku, razem z kazaniem po polsku. Ale wcześniej dostaje w prezencie (ufundowany od księży ze Świętej Lipki oraz od Brasławian  z Kętrzyna i okolic, od indywidualnych darczyńców ) ornat, który pani Zenobia Alejun pomaga mu założyć. Ubrany w piękny ornat, odprawia mszę. Widzę, że prawie cały czas ma zamknięte powieki. Potem dowiaduję się, że ksiądz właśnie wrócił z Polski, że jechał całą noc, wiózł farby z Polski na remont kościoła.  Więc oczy mu się same zamykały z przemęczenia. Ponieważ już uczestniczyłam w Eucharystii w Brasławiu, mogę swobodnie – bardziej jako obserwator – robić zdjęcia, również podczas udzielania komunii św.. W pewnym momencie, siedząc na pierwszej ławce, podnoszę głowę do góry i napotykam wzrok Jezusa Miłosiernego, którego wielki obraz wisi po lewej stronie przed prezbiterium. Mam wrażenie, jakby uśmiechał się do mnie porozumiewawczo: – a widzisz, dobrze że byłaś z rana na mszy w BrasławiuJ. Po mszy św, w zakrystii pani Czesia i pan Paweł podarowali od nas prezent pieniężny (Ponieważ okazało się, że nie musimy płacić po 15 dolarów za meldunek w Brasławiu, bo jesteśmy tylko 5 dni roboczych, decydujemy, że te zebrane pieniądze przeznaczymy na prezent pieniężny po części dla kościoła w Widzach i w Brasławiu) i drobne upominki oraz piękny album ze zdjęciami św. Jana XXIII  i św. Jana Pawła II. Gdy powiedziałam księdzu Piechocie, że wokół kościoła ma arkę Noego, uśmiechnął się i wyjaśnił, że w ten sposób chce przyciągnąć uwagę niewierzących, którzy nigdy nie weszliby do kościoła. Może ta ciekawość zaowocuje wejściem do świątyni?

Helena Gulbicka

"Graj skrzypku, graj" – piosenka

Odnalazłam w internecie pieśń dowojennej młodości mojej mamy. Często ją śpiewała.Postanowiłam posłać Panu. Może i w waszej rodzinie kiedykolwiek ktoś ją śpiewał.
Teresa P.

Mama Pani Teresy mieszkała w Widzach.
eo

Graj skrzypku, graj

Poznałem Cię, w kawiarni tej,
na skrzypcach swych cudownie grałeś.
Słuchając wciąż melodii twej, wiedziałem że
swą piosnkę do mnie słałeś.
Ach, graj mi, graj, rapsodię snów, niech leci w dal
piosenka cicha.
Ja proszę Cię, chcę słyszeć znów srebrzysty ton
i kilka słów
Graj, skrzypku graj, przez całą noc, swe serce daj
i wrażeń moc
Niech skrzypki łkają, czarowne tango grają, za taką
grę dam życie swe
Niech skrzypki łkają, czarowne tango grają, za taką
grę dam życie swe

Piosenka „Graj skrzypku, graj” w wykonaniu Mariana Demara
http://muzofon.com/search/Marian-Demar-(Польша)

Biografia piosenkarza

Nazwisko, imię:Demar, Marian

Mikuszewski, Marian Wilhelm
(właściwie)

Data urodzenia:10 lutego 1897

Miejsce urodzenia:Kraków

Data śmierci:13 stycznia 1979

Miejsce śmierci:Kraków

Śpiewak, piosenkarz. Po uzyskaniu matury ukończył kurs w Akademii Handlowej w Krakowie; w latach 1917–1918 studiował na politechnice w Wiedniu. Odbył studia wokalne w Konserwatorium Towarzystwa Muzycznego w Krakowie, kontynuował je w latach 1925–1926 w Paryżu. Debiutował 15 grudnia 1926 r. w Teatrze Wielkim w Poznaniu, w roli tytułowej w Fauście Charles’a Gounoda. Następnie występował w Starym Teatrze w Krakowie, a 9 czerwca 1927 r. śpiewał po raz pierwszy w Teatrze Wielkim w Warszawie, odnosząc poważny sukces. W kolejnych sezonach śpiewał m.in. w operze w Teatrze Polskim w Katowicach, z kolei od 1932 r. był związany z operetką w teatrze „Nowości” w Warszawie, śpiewał też w teatrze muzycznym „8.15”. W 1933 r. występował w teatrze w Płocku, poza tym w Operze Popularnej w Łodzi, w teatrach wileńskich oraz w teatrze „Cricot” w Krakowie.

Dokonał szeregu nagrań dla wytwórni „Odeon” i „Syrena Record”, występował również w Polskim Radiu. Należał do grona popularnych artystów, dysponował melodyjnym, tenorowym głosem, miał w dorobku liczne role operetkowe, m.in. w Kwiecie Hawaii Paula Abrahama, Hrabinie Maricy Imre Kalmana, Rozkosznej dziewczynie Ralpha Benatzky’ego, Zemście nietoperza Johanna Straussa i innych. Zyskiwał pochlebne oceny krytyki i dużą sympatię publiczności. Podczas okupacji hitlerowskiej współpracował z teatrami jawnymi w Warszawie – „Niebieskim Motylem” i „Kometą”. Po II wojnie światowej występował nieprzerwanie od 1945 do 1959 r. w Krakowie, m.in. w Operetce Krakowskiej, Teatrze Starym, Filharmonii.

Agroekoturystyczny kompleks „Widze – City” powstaje w rejonie Brasławskim


Agroekoturystyczny kompleks  „Widze – City”  powstaje w rejonie Brasławskim  na bazie Widzkiego państwowego liceum zawodowego szkoły rolniczej, poinformował dyrektor uczelni Michaił Smirnow.
Według złożonego projektu kompleks zawierać będzie ekspozycję muzealną,warsztaty rzemieślnicze, biuro podróży, agroekosiedziby i inne obiekty. Tak więc „Widze –  City” zapewni pełen zakres usług turystycznych.
Goście będą mogli po prostu nie tylko dobrze odpocząć i odbyć fascynujące wycieczki do lokalnych osobliwości, ale również dowiedzieć się o historii i kulturze pogranicza, specyfice kuchni narodowej. Obsługą turystów będzie zajmować się  zatrudniony personel, pracownicy instytucji szkolnej. Planuje się przyciągnięcie  studentów i,  w rzeczywistości w niedalekiej przyszłości zamierza się  otwarcie  oddziału Połockiego Państwowego Uniwersytetu przygotowującego specjalistów do pracy w turystyce.
Aby utworzyć kompleks turystyczny w liceum są wszystkie udogodnienia i warunki,zapewnia jego kierownik. Tak więc, w instytucji edukacyjnej jest  600 hektarów ziemi, 9 hektarów ogrodów, 2 dzierżawione jeziora, własne zamknięte gospodarstwo, które  obejmuje strusie, i jelenie plamiste, zakład  hodowli elitarnych ras królików.
Jest w liceum i doświadczenie przyjmowania gości: od 2005 roku regularnie spędzają letnie kreatywne wakacje studenci różnych instytucji edukacyjnych na Białorusi.
Otwarcie  „Widze – City”  planowane jest na rok 2010. Razem na te cele zostanie przeznaczone  około 200 mln białoruskich rubli z pozabudżetowych funduszy liceum. Wszystkie zarobione pieniądze zostaną wykorzystane w celu wzmocnienia bazy materialnej liceum, a także na rozwój rejonu Brasławskiego.
 
Źródło: BełTa

http://bdg.by/news/politics/4914.html

МояБеларусь, №78(4993) // Народная газета

Tłumaczenie na j. polski – eo

Kto leczył naszych przodków w Widzach w okresie międzywojennym

              Służba zdrowia  w Widzach w okresie międzywojennym(1925-1930)

Rok

Lekarz

Lekarz dentysta

Lekarz weterynarii

Felczer

Aptekarz

Akuszerka

1925/26

Koziełł Poklewski dr (gin.)

Maria Izbicka

Lucjan Izbicki

P. Łukno

A. Ciechanowicz

      

     

1926/27

Koziełł Poklewski dr (gin.)

Maria Izbicka

Lucjan Izbicki

P. Łukno

A. Ciechanowicz

       

     

1928

Koziełł Poklewski dr (gin.)
W. Pelikan dr

Maria Izbicka

Lucjan Izbicki

St. Filińska
P. Łukno
J. Piętkiewicz

A. Ciechanowicz

W. Brasion

1929

W. Pelikan dr

Maria Izbicka

Lucjan Izbicki

St. Filińska
P. Łukno
J. Piętkiewicz

A. Ciechanowicz

W. Brasion

1930

W. Pelikan dr
M. Taub – Ichel dr

Maria Izbicka

      

J. Piętkiewicz

A. Ciechanowicz

W. Brasion

Wg Ksiąg Adresowych Polski z lat 1925-1930

Służba zdrowia w Widzach – 1939 r.
lekarz          Józef Koziełł-Poklewski (ginekologia i chirurgia), Widze, ul. Ugorska 22
położna        Weronika Brasiunówna
pielęgniarka  Eugenia Gujska

Wg Informatora Lekarskiego Ziem Północno-Wschodnich z 1939 r.